Żanna Słoniowska “Dom z witrażem” (30.06.2016 r.)

Upalne popołudnie, delikatne powiewy wiatru i promienie słońca przelewające się przez okna, od razu nasuwające skojarzenie z witrażem- taka aura przywitała 30 czerwca uczestniczki Dyskusyjnego Klubu Książki zgromadzone w Bibliotece, aby odbyć dyskusję na temat opowieści o nieprzewidywalnych kolejach losu i rewolucji, wywracającej porządek świata.

Żanna Słoniowska – Ukrainka o polskich korzeniach napisała powieść pod tytułem „Dom z witrażem”. W lwowskiej kamienicy z zabytkowym witrażem rozgrywają się sceny rodzinne, w których biorą udział cztery kobiety. Seniorka rodu, niegdyś obdarzona wspaniałym głosem, miała zadatki na diwę operową, ale drzwi do kariery zostały przed nią zamknięte. Wstąpiła do petersburskiego chóru, gdzie poznała męża i przyszłego ojca Aby. Czasy rewolucji i terroru stalinowskiego pogrążyły rodzinę w rozpaczy. Wybuch wojny spowodował, że Stanisława wyjechała z dzieckiem do Kazania, pracowała na chleb w fabryce, oddając Abie swoje porcje.
Zmienne koleje losu wynosiły lub pogrążały Stanisławę, która osiadła na stałe we Lwowie. Oddawała się kolejnym miłostkom nie dbając o córkę. Słaba psychicznie Aba tolerowała życie matki aż do momentu jej mariażu z byłym kochankiem. Z tego związku przyszła na świat Marianna, dziedzicząc po babce talent i mimo jej surowego zakazu, została śpiewaczką operową. Wychowana w molochu ZSRR, zakochana w Rosjaninie pragnęła razem z nim wstąpić do KGB. Po urodzinach córki, która nigdy nie poznała ojca, zaczęła sprzyjać ruchom wyzwoleńczym na Ukrainie. Uczestniczyła w wielu wiecach, a jej córka i Aba ciągle o nią drżały. Izolacja Stanisławy była przedmiotem dociekań prawnuczki, dlaczego żyjąc  w rodzinie jest jakby z niej wykluczoną. Mimo tego prababka nigdy nie opuściła swojej rodziny i tak jak zabytkowy witraż trwała, choć jej czas dobiegał końca. Kto uratuje witraż i jak potoczą się losy kobiet w proroczej wizji Majdanu, jaką przedstawiła autorka?

(Elżbieta Szafruga)